Katastrofa w polskim transporcie. Firmy upadają w rekordowym tempie

Dodano:
Kolejka tirów Źródło: PAP / Artur Reszko
Polska branża transportowa znalazła się w bardzo trudnej sytuacji.

Tylko w pierwszym kwartale 2026 roku działalność zakończyły 1234 firmy transportowe. To niemal tyle samo, ile upadło przez cały 2025 rok. – To prawie tyle, ile w całym roku ubiegłym. Sądzę, że to się będzie pogłębiać, bo sytuacja w branży jest zła – powiedział "Rzeczpospolitej" Piotr Mikiel, dyrektor departamentu transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Zleceń jest mniej, firmy tną floty

Przewoźnicy przyznają, że ostatnie miesiące przyniosły wyraźny spadek liczby zamówień. Na rynku zrobiło się za dużo firm i za mało pracy. Wiele przedsiębiorstw zaczęło ograniczać floty. Dotyczy to nawet dużych firm posiadających po kilkadziesiąt ciężarówek. – Dochodzi do sytuacji, że liczy się tylko, aby samochód nie stał na placu, tylko wyjechał w trasę. Mniejsza o jego rentowność – mówi "Rzeczpospolitej" Adam Nafalski, współwłaściciel firmy Aldo. Firmy coraz częściej biorą zlecenia po stawkach, które jeszcze niedawno byłyby nie do zaakceptowania.

Wcześniej branża mocno odczuła skutki wojny na Ukrainie. Teraz przewoźnicy wskazują także na problemy związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie i obawy o spowolnienie gospodarcze w Europie. Analitycy PKO BP już kilka miesięcy temu ostrzegali, że kryzys może przełożyć się na mniejszy popyt na usługi transportowe. Według branży właśnie to dzieje się teraz. Problemy pogłębiają również rosnące koszty działalności, przede wszystkim ceny paliw i utrzymania flot.

Kłopoty branży widać także w danych finansowych. Zadłużenie firm z sektora TSL przekroczyło już 3,3 mld zł. W samym 2025 roku z rejestrów GITD zniknęły 4431 przedsiębiorstwa transportowe. Branża obawia się, że ten rok może być jeszcze gorszy. Największe problemy mają małe i średnie firmy, które nie mają dużych rezerw finansowych i najtrudniej znoszą długotrwały spadek liczby zleceń.

Konkurencja z Ukrainy?

Jeszcze w kwietniu o kłopotach polskiej branży transportowej mówił przedsiębiorca i działacz Konfederacji Rafał Mekler. Jego zdaniem polskie firmy przegrywają konkurencję cenową z przewoźnikami ze Wschodu, którzy coraz częściej obsługują transporty w Polsce. – Poświęcamy transport. Tylko w pierwszym kwartale 2026 roku ubyło z rynku 1100 firm – mówił Mekler.

Twierdził również, że Polska oddała kontrolę nad polityką transportową Komisji Europejskiej i ma dziś ograniczony wpływ na relacje transportowe z Ukrainą. – Polska przestała być stroną w relacjach z Ukrainą, ponieważ kompetencję w tym zakresie odebrała nam Unia Europejska – powiedział. Mekler uważa, że ukraińscy przewoźnicy są dziś wykorzystywani do osłabienia pozycji polskich firm na europejskim rynku. – Wtedy ukraińskich przewoźników się wytnie z dnia na dzień i zostaną przewoźnicy zachodni – stwierdził.

Jeszcze kilka lat temu polski transport był jednym z najmocniejszych w Europie. Dziś przewoźnicy coraz częściej mówią o najgorszym kryzysie od lat.

Źródło: Rzeczpospolita / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...